Simon Sinek. Millenialsi w pracy

Poniższy tekst jest transkrypcją wywiadu z Simonem Sinek dotyczącym jego opinii na pokolenie millenialsów w środowisku pracy. Wywiad został przeprowadzony w grudniu 2016 roku.

Transkrypcja wywiadu. 

Millenialsi, urodzeni od około 1984 roku i później to, niewątpliwie trudne w zarządzaniu pokolenie pracowników. Postrzega się ich jako roszczeniowych, narcystycznych,interesownych, niekonsekwentnych i leniwych- jednakże roszczeniowość wysuwa się na pierwszy plan.

Kiedy próbują dyskredytować przywówdztwo, liderzy pytają ich” “czego chcecie?” A millenialsi odpowiadaja, że “chcą czuć misję i cel, w środowisku, w którym pracują, chcą wywierać wpływ, chcą posiłków na koszt firmy oraz wygodnych foteli- puf”. I mimo że dostają to wszystko, są nadal niezadowoleni. Powodem jest tu brakujący element.

Element ten można w zasadzie rozłożyć na 4 aspekty: 1. Wychowanie rodziców. 2. Technologia. 3. Brak cierpliwości. 4. Środowisko.

Wielu millenialsów było obiektem nieudanaych strategii rodzicielskich. Mówiono im nieustannie, że są wyjątkowi, że mogą mieć wszystko czego zapragną, i to tylko dlatego że tego właśnie chcą. Niektórzy z nich uczęszczali do klas dla uczniów wyróżniajacych się- nie dlatego, że na to zasłużyli- ale dlatego że ich rodzice składali skargi. Niektórzy dostawali najlepsze oceny- nie dlatego, że na nie zapracowali- ale dlatego, że nauczyciele nie chcieli rozprawiać się z ich rodzicami. Niektóre dzieci dostawały medale za bycie ostatnimi, co dewaluowało symbol medalu i nagrodę dla tych, którzy rzeczywiście pracowali ciężko, aby je zdobyć oraz powodowało zakłopotanie, u tych którzy na medal nie zaslużyli, gdyż zdawali sobie oni z tego sprawę i w konsekwencji czuli sie gorzej.

Wychowani w ten sposób ludzie kończą szkoły, dostają pracę i zostają wrzuceni do prawdziwego świata, gdzie natychmiast zaczynaja zdawać sobie sprawę, że nie są tak wyjątkowi, że ich mama nie może załatwić im awansu, że nie dostaną nic za ostatnie miejsce, a tak poza tym, że nie mogą mieć wszystkiego tylko dlatego, że tego chcą. W ciągu sekundy cały ich obraz siebie zostaje zrujnowany. Tym sposobem mamy więc generację ludzi, która wzrasta z niższym poczuciem własnej wartości niż poprzednie pokolenia.

Kolejnym aspektem jest to, że kiedy dorastamy w świecie Facebook’a czy Instagram’a, stajemy się świetni w filtrowaniu poszczególnych rzeczy. Bardzo dobrze wychodzi nam prezentowanie innym, że nasze życie jest cudowne, gdy tymczasem czujemy depresję…

Każdy wydaje się być twardy psychicznie i rozumiejący otaczający świat, lecz w rzeczywistości wcale tak nie jest. Kiedy więc starsi i bardziej doświadczeni ludzie pytaja: “Więc co powinniśmy zrobić?”, millenialsi odpowiadają z przekonaniem “to jest to co powinniście zrobić!”- ale nie mają pojęcia, co mają na myśli.

Mamy więc całe pokolenie ludzi dorastających w poczuciu niższej wartości. Zastanówmy się również nad technologią. Wiemy, że korzystanie z mediów społecznościowych i telefonów komórkowych uwalnia związek chemiczny zwany dopaminą. To dlatego czujemy się dobrze, kiedy dostajemy wiadomość tekstową. Badanie przeprowadzone w 2012 przez naukowców Harvard pokazało, że prezentowanie się poprzez media społecznościowe aktywuje poczucie przyjemności w części mózgu kojarzonej z jedzeniem, pieniędzmi i sexem. To dlatego liczymy ilość “like’ów”, sprawdzamy aktywności po 10 razy, a jeśli zainteresowanie na Instagramie spada zastanawiamy się, czy zrobiliśmy coś źle lub czy jesteśmy jeszcze lubiani. Brak przyjaciół to ogromna trauma dla dzieci. Kiedy dostajemy uwagę innych czujemy się świetnie, dostajemy wtedy dawkę dopaminy i dlatego wciąż do tego wracamy. Dopamina jest dokładnie tym samym środkiem, który powoduje, że czujemy się dobrze kiedy palimy, pijemy alkohol i uprawiamy hazard. Innymi słowy jest mocno, mocno uzależniająca….

Palenie, spożywanie alkoholu i uprawianie hazardu jest dozwolone od określonego wieku. Nie mamy jednak podobnych ograniczeń jeśli chodzi o korzystanie z mediów społecznościowych. Jest to jak otworzenie baru z alkoholem i oznajmienie nastolatkom: “Jeśli czujecie się przytłoczeni okresem dorastania, poczęstujcie sie”.

Całe pokolenie millenialsów ma dostęp do uzależniającego i otępiającego środka zwanego dopaminą, a dzieje się to poprzez telefony komórkowe i media społecznościowe, w czasie najtrudniejszego, pełnego stresu okresu dorastania.

Dlaczego jest to ważne? Prawie każdy alkoholik odkrył alkohol w czasie bycia nastolatkiem. Kiedy jesteśmy bardzo, bardzo młodzi potrzebujemy aprobaty jedynie od naszych rodziców, a kiedy przechodzimy przez okres dorastania zaczynamy potrzebować aprobaty naszych rówieśników. Jest to bardzo frustrujące dla rodziców, i bardzo ważne dla nastolatków. Pozwala nam to przejść od funkcjonowania w wewnętrzym świecie naszej rodziny do szerszego zewnętrznego środowiska. Jest to bardzo, bardzo stresujący i pełen niepokoju okres w naszym życiu, w którym musimy się nauczyć polegać na naszych rówieśnikach.

Niektórzy młodzi ludzie, całkiem przez przypadek, odkrywają alkohol wraz z towarzyszącym mu, otępiającym efektem powodowanym przez dopaminę. Pomaga im to radzić sobie ze stresem i troskami okresu dojrzewania. Niestety mechanizm ten zostaje tak głęboko zakorzeniony w połączeniach nerwowych ich mózgów, że przez resztę życia kiedy będą doświadczać dużego stresu , nie będę zwracać się o pomoc do drugiej osoby, ale będą sięgać po butelkę. Stres społeczny, stres finansowy, stres zawodowy to główne przyczyny, dlaczego alkoholik sięga po alkohol. Obecnie, kiedy mamy nieograniczony dostęp do telefonów komórkowych i mediów społecznościowych, te mechanizmy stają sie naszym uzależnieniem, a dzieci wychowane w ten sposób, nie potrafią budować głębkich, znaczących relacji w dorosłym życiu. “Są to ich słowa, nie moje..”.

Przyznają, że wiele z ich relacji jest sztuczna, że nie liczą na pomoc swoich znajomych i nie polegają na nich. Dobrze bawią się ze swoimi znajomymi, ale zdają sobie sprawę, że ci łatwo zrezygnują z ich towarzystwa kiedy pojawi sie lepsza opcja spędzenia czasu. Brak jest głębokich, pełnych znaczenia związków, gdyż umiejętności potrzebne do ich zbudowania nigdy nie zostały nabyte, a dodatkowo nie mają one wbudowanych mechanizmów radzenia sobie ze stresem. Tak więc kiedy w ich życiu pojawia się duży stres, nie zwracają sie o pomoc do drugiej osoby, ale do technologii, do mediów społecznościowych, czyli tego co przynosi chwilową ulgę.

Wiem, i również badania naukowe mówią jasno, że ludzie, którzy spędzają więcej czasu na Facebook’u doświadczają poważniejszych stanów depresji niż ludzie, którzy spędzają na Facebook’u mniej czasu.

Utrzymywanie w tym aspekcie równowagi i podejście ze zdrowym rozsądkiem nie jest złe. Spożywanie alkoholu nie jest czymś złym, ale nadużywanie alkoholu jest złe. Hazard jest zabawą, ale nadużywanie hazardu jest niebezpieczne. Nie ma również nic złego w korzystaniu z mediów społecznościowych i telefonów komórkowych, to brak równowagi i zdrowego rozsądku powoduje problemy.

Jeśli jesteś na kolacji ze znajomymi i w międzyczasie piszesz wiadomości tekstowe z kimś innym- to jest problem. To uzależnienie. Kiedy będąc na potkaniu, na którym oczekuje się od ciebie, że będziesz słuchał i brał aktywny udział w dyskusji, kładziesz przed sobą telefon, wysyłasz podświadomy sygnał “nie jesteście aż tak ważni”. Fakt, że nie możesz odłożyć telefonu na bok świadczy o twoim uzależnieniu.

Jeśli budzisz się rano i sprawdzasz swój telefon zanim jeszcze powiesz “dzień dobry” swojej dziewczynie, chłopakowi lub współmałżonkowi, jesteś uzależniony. I jak każde inne uzależnienie, i to z biegiem czasu zniszczy relacje, będzie kosztować czas, pieniądze i będzie miało negatywny wpływ na twoje życie.

Mamy więc pokolenie dorastające z poczuciem niższej wartości, nie posiadające odpowiednich mechanizmów radzenia sobie ze stresem, a do tego wszystkiego należy dodać brak cierpliwości. Dorastają w świece natychmiastowej gratyfikacji. Chcesz coś kupić, to wchodzisz na stronę Amazon i masz to następnego dnia. Chcesz obejrzeć film, to logujesz się na odpowiednią stronę i oglądasz. Nie musisz dopasowywać się do godzin programu telewizyjnego. Chcesz obejrzeć określony program, to oglądasz. Nie musisz nawet czekać z tygodnia na tydzien aby obejrzeć kolejny odcinek. Wielu ludzi omija sezony danych seriali, aby od razu zobaczyć co wydarzy się na końcu…

Natychmiastowa gratyfikacja. Chcesz iść na randkę? Nie musisz się nawet uczyć jak kontrolować stres na pierwszej randce. Nie musisz wiedzieć, w jaki sposób praktykować taką umiejętność. Wystarczy przesunąć w prawo (Swipe right)- I bingo- masz randkę! Nie musisz nawet uczyć się mechanizmów radzenia sobie w różnych sytuacjach społecznych.

Wszystko, co chcesz możesz mieć natychmiast. Wszystko, co chcesz- natychmiastowa gratyfikacja, z wyjątkiem satysfakcji z pracy i głębokich relacji z innymi- one nie są tworzone w taki sam sposób. Są to powolne, kręte, niewygodne, skomplikowane procesy.

Millenialsi są wspaniałymi, idealistycznymi, pracowitymi młodymi ludźmi, którzy właśnie ukończyli edukację i są na wstępnym etapie kariery zawodowej. Kiedy zapytamy ich “Jak podoba ci się w pracy?” odpowiadają “Myślę, żeby ją rzucić”. Kiedy zapytamy ich “Dlaczego?” odpowiadają: “Nie mam poczucia wpływu”. A my na to odpowiadamy- “pracujesz tu dopiero osiem miesięcy…”.

To tak jakby stali u podnórza gory, a chcieli mieć wpływ na cały świat jakby byli na szczycie góry. To, czego nie dostrzegają to góra. Nieważne czy będę wspinał sie do szczytu szybko czy wolno, ale trzeba pamiętać, że góra istnieje. I dlatego millenialsi muszą nauczyć się cierpliwości. Muszą zrozumieć, że niektóre rzeczy, które są najcenniejsze, jak miłość czy satysfakcja z pracy, pewność siebie, umiejętności, wymagają czasu. Czasami można przyspieszyć pewne aspekty , ale osiągnięcie ich w pełni jest żmudną, długą i trudną podróżą. Bez prośby o pomoc i odpowiednich umiejętności, łatwo spaść z góry. W najgorszym wypadku zauważamy wzrastający odsetek samobójstw wśród millenialsów a także przypadkowych śmierci spowodowanych nadużywaniem narkotyków, zauważamy coraz więcej przypadków dzieci opuszczających lekcje z powodu depresji. Niebywałe. Jest naprawdę źle. W najlepszym wypadku całe pokolenie będzie szło przez życie nigdy nie doświadczając prawdziwej radości. Nigdy nie odnajdą naprawdę głębokiego, głębokiego poczucia spełnienia w pracy i w życiu, będą po prostu płynąć przez życie a rzeczy zawsze będą po prostu “w porzadku”. “Jak w pracy?” “W porządku, tak samo jak wczoraj”, “Jak twój związek?” “W porządku,…” Taki jest najlepszy możliwy scenariusz.  

To z kolei wiążę sie z 4 elementem, którym jest środowisko. Bierzemy tu pod uwagę grupę młodych ludzi, wychowanych w nieco nieumiejętny sposób, a następnie wrzuconych w korporacyjny świat, który dba bardziej o cyfry niż tych młodych pracowników. Jest to świat, w którym ważniejsze są krótkoterminowe zyski niż życie tych młodych ludzi. Myślący kategoriami bieżacego roku a nie całego życia. Millenialsi są wrzuceni w środowisko, które nie pomaga im zbudować własnej pewności siebie. Nie pomaga również kształtować umiejętności współpracy. Nie wspiera w stawianiu czoła wyzwaniom cyfrowego świata i znalezieniu zdrowej równowagi. To z kolei nie pomaga im w przezwyciężeniu potrzeby natychmiastowej gratyfikacji oraz uświadomieniu, że satysfakcja i poczucie wpływu oraz spełnienia są wynikiem ciężkiej pracy przez długi okres czasu oraz że nie może to być osiągnięte w ciągu miesiąca czy nawet roku.

Więc wrzucamy millenialsów w korporacyjny świat a najgorsze jest to, że oni myślą, że wszystko z czym nie mogą sobie poradzić jest ich winą. Obwiniają się, a to z kolei prowadzi do jeszcze gorszych konsekwencji. To nie oni są tu winni. To korporacje, korporacyjne środowisko, brak odpowiedniego przywództwa we współczesnym świecie powodują, że millenialsi czują się w taki sposób. Środowisko nie sprzyjało ich okresowi dorastania i teraz leży to w ramach odpowiedzialności firmy, aby dołożyć strań i zbudować ich poczucie pewności siebie oraz nauczyć umiejetności społecznych, których im brakuje.

W salach konferencyjncy nie powinno być miejsca dla telefonów komórkowych. Żadnych, zero. Siedząc i czekając na rozpoczęcie spotkania, zamiast korzystać z telefonu ze spuszczoną głową, każdy powinien skupić się na budowaniu relacji z innymi. Powinniśmy prowadzić rozmowę zadając pytania:, “Jak twój tata? Słyszałem, że był w szpitalu”, “Dziękuję, już dużo lepiej u niego. Jest już w domu”, “Cieszę się”, “Przez chwilę sytuacja była nieciekawa”- w taki sposób budujemy relacje.. “Cześć, czy udało ci się przygotować ten raport?” “Nie, całkiem zapomniałem”, “Mogę ci z tym pomóc jeśli chcesz.”, “Naprawdę?”- w taki sposób budujemy zaufanie. Zaufanie nie tworzy się w ciągu jednego dnia. Nawet interakcje w trudnych warunki nie spowodują powstania zaufania natychmiastowo. To jest powolny, wymagający spójności process, a my musimy tworzyć okazje pozwalające na te drobne interakcje z innymi.

Kiedy wychodzimy ze znajomymi na kolację, zostawiajmy nasze telefony komórkowe w domu. Do kogo będziemy dzwonić? Może jeden z nas mógłby wziąć telefon w razie gdybyśmy chcieli zamówić Uber’a. Wygląda to, jak u osoby uzależnionej od alkoholu. Powodem, dla którego alkoholik bierze ze sobą alkohol wychodząc z domu jest brak zaufania do własnej siły woli. Nie jeteśmy wystarczająco silni. Ale kiedy wyeliminujemy obiekt pokusy jest o wiele łatwiej. Prośba: “Nie sprawdzaj swojego telefonu” to za mało, ludzie pójdą do toalety i jaka będzie pierwsza rzecz, którą zrobią? Sprawdzą swój telefon.

Kiedy nie masz ze sobą telefonu, jesteś skupiony na tym, co dzieje się dookoła ciebie. I wtedy pojawiają sie nowe idee. Nieustanne, nieustanne, nieustanne zaangażowanie uwagi nie sprzyja tworzeniu idei i innowacji. Pomysły pojawiają się kiedy nasze umysły błądzą myślami, widzimy coś i myślimy: “założę się, że to mogłoby sie udać…”To nazywamy innowacją. Ale skupiając się cały czas na technologii, odbieramy sobie wszystkie te drobne momenty.

Nikt z nas nie powinien ładować telefonu przy swoim łóżku. Powinniśmy go ładować w innym pokoju. Usuwać pokusę. Budzisz sie w środku nocy bo nie możesz spać, sprawdzasz swój telefon, co jeszcze tylko pogarsza sytuację. Ale kiedy jest on w drugim pokoju, jest spokojniej, czujesz się bardziej zrelaksowany. Niektórzy mówią: “Ale telefon to mój budzik”. Kup sobie budzik. Kosztuje 8 dolarów.

Rzecz w tym, że czy tego chcemy, czy nie, ciąży na nas odpowiedzialność wsparcia pokolenia millenialsów. Musimy pomóc tym wspaniałym, idealistycznym ludziom zbudować ich pewność siebie, nauczyć się cierpliwości, umiejetności społecznych, znalezienia równowagi w korzystaniu z technologii.

Więcej materiałów dotyczących Simon’a Sinek i jego książki dostępnych jest pod linkiem: www.startwithwhy.com

Artykuł został umieszczony na stronie: http://davidgosse.com/transcript-of-simon-sineks-millennials-in-the-workplace-interview.

Aktualności

Comments Closed

Comments are closed.